O ile straszny wydaje ci się pomysł mieszkania samemu? Bez rodziców, którzy interesują się twoim planem na dzień kiedy opuszczasz dom oraz bez rodzeństwa, z którym możliwie codziennie kłócisz się o to kto pierwszy zajmie łazienkę?
Ja wiedziałam, że będę mieszkała sama na studiach jeszcze rok przed zakończeniem szkoły. Wówczas uczyłam się w liceum w mieście, które chciałam wymienić na dużo większą i dynamiczną Warszawę. Myślę, że właśnie przez to, że z góry byłam świadoma tego co mnie oczekiwało traktowałam całą tą ideę neutralnie i spokojnie. Żyłam swoim pogodnym, stabilnym życiem.
Aczkolwiek, szok wewnętrzny, którego doznałam we wrześniu zeszłego roku za kilka dni do rozpoczęcia roku akademickiego KOMPLETNIE mnie zaskoczył. Właśnie po tym jak pożegnałam ojca, który wracał z powrotem do domu w Kazachstanie, w trakcje trywialnego procesu sprzątania mieszkania zdałam sobie sprawę z tego, że rzeczywiście zostałam sama.
Od tego momentu musiałam sama dla siebie gotować, sprzątać oraz zarządzać opłacaniem rachunków w terminie. Dodatkowo rozpoczynałam studia w innym mieście i w nowej placówce edukacyjnej. Fakt, iż mój mózg podświadomie niby przygotowywał się w ciągu trzech lat do rygorystycznej rzeczywistości w ogóle nie miało znaczenia. Praktyka okazała się bardziej przerażająca i bezwzględniejsza od teorii.
Dziś spogladając wstecz na doświadczenie, które nabywałam od października 2016 do maja 2017 czuje się bardzo dziwnie, plus nadal nie rozumiem jak mi się to udało. Nie, nie było aż tak źle, żeby nie było nieporozumień.
Wiecie co, każdy współczesny zapracowany człowiek woli blogi oraz wideo-instrukcje, gdyż w nich masz wszystko podzielone na kroki i punkty. Otrzymujemy więc informację, nagle czujemy się pewniejsi, stwierdzamy, że "jestem-gotowy-umiem-wszystko", ale musi minąć sporo czasu zanim psychologicznie i mentalnie złączymy się z nowymi realiami / przyzwyczajeniem / wielką zmianą. Krótkie i lakoniczne porady nie są w stanie przekazać to do czego powinieneś wewnętrznie, emocjonalnie się przygotować.
...myślę, że w ten sposób usiłowałam usprawiedliwić dzisiejszy blog post, który na pierwszy rzut oka może wydać się informacyjnie-niepraktycznym oraz rozwlekłym w porównaniu z niektórymi innymi blogami.
Wciąż pomijając szczegóły (do następnego razu bynajmniej) mogę zwięźle i dobitnie wam powiedzieć - jeśli tak jak na mnie kiedyś czeka na ciebie czas mieszkania samemu - zacznij przyzwyczajać się do siebie. Właściwie nie jesteś tak dziwaczny, nieumiejętny i obrzydliwy jakim możesz siebie się wydawać oraz jak prawdopodobnie żartujesz opisując siebie znajomym.
Przez rok współżycia z samą sobą zrozumiałam, że ludzie, zwłaszcza młodsi, będąc otoczonymi cały czas przez inne osoby często zatracają się w tłumie, zapominają o własnej osobowości w życiu codziennym. Nie biorąc pod uwagę automatycznie wykonywane przez nas rytuały typu kąpania się, robienia zakupów, wspólnych wieczorów filmowych z przyjaciółmi notorycznie gubimy się. Nie myślimy, ani nawet czasami się nie zastanawiamy o tym co martwi nas w tym społeczeństwie, świecie, kulturze, co nas inspiruje oraz to co chcielibyśmy naprawić. Czasami wręcz nie jesteśmy w stanie wyrazić i podzielić się własną opinią! Nie jest to jeszcze nauczane w szkole, niestety. Nie mówi się o tym.
Generalnie, taki był stan rzeczy w moim przypadku. Pierwsza myśl, na którą wpadłam po kilku miesiącach mieszkania samej była więc :
"Jakże mogłam tyle nie wiedzieć o siebie samej ? (owszem, jestem ciekawą osobą!) "
Oczywiście, w tym procesie wewnętrznego kształtowania się ogromną rolę odegrały uczelnia, ludzie, oglądane i przeczytane przeze mnie rzeczy, samotne wycieczki do muzeów, bibliotek i kawiarni. Tak zwane 'randki z samą sobą'. Videobloggerka z Rosji Marie Novosad ma bardzo dobry, pomocny filmik na ten temat.
Następująca rzecz, którą zauważyłam - polecam abyś również zwrócił na to uwagę jeżeli będziesz kiedykolwiek mieszkać sam - poszerz zakres swoich zainteresowań i niezależnie od preferowanego sposobu: notatnika / laptopa / aplikacji na smartfonie / nagrań audio co najmniej dwoma słowami notuj rzeczy, idee i fakty, które cię zaczepiły, spodobały się, co nowego odkryłeś.
Ten naturalnie rozwinięty nawyk w moim przypadku odgrywał istotną rolę w procesie moim samorozwoju w te miesiące 'dumnej samotności'. Jeśli uważasz, że jesteś profesjonałem w sztukach pięknych - zbadaj jak nauki ścisłe lub przyrodnicze wpływają na interesujące cię zjawisko - i vice versa.
Wyciągając konkretne wnioski z mojego doświadczenia mieszkania samej na studiach w ciągu 8 miesięcy:
- przede wszystkim, nie bój się poprosić o pomoc czy jest to telefon do banku, centrum podatkowego czy co innego
- staraj się zachować spokój - nie panikuj
- MUSISZ POJĄĆ, że nie jesteś swoim Ego, które uwielbia uwagę i pochwały innych. Nie jesteś też sarkazmem i ironią, którymi lubisz operować.
Jesteś tym co głęboko cię trapie na tym etapie twojego rozwoju i ewolucji. Ty jesteś tym do czego aspirujesz, dążysz.
- nie bój się próbować nowych rzeczy - filmów, wiedzy, umiejętności
- fakt, że od tego momentu mieszkasz sam nie oznacza, że aby poznać siebie jak najlepiej musisz stać się pustelnikiem, ale równocześnie będąc studentem (tak jak ja) nie leć na każdą możliwą imprezę na twojej drodze. Uwierz mi, nie wszystkie one są tego warte.
- spróbuj przeprowadzić randkę tylko z samym sobą
W gruncie rzeczy, wszystko zaczyna się od relacji ze samym sobą, a nie z naszego pierwszego związku romantycznego czy czego innego. Jeszcze 3 lata temu byłam dość egocentryczna. Odosobniałam siebie od innych, zwłaszcza we własnej głowie. Ograniczałam się. Jednak im więcej czasu spędzałam we własnym towarzystwie tym bardziej interesowałam się tematami, które wcześniej absolutnie odrzucałam, tym bardziej zdawałam sobie sprawę z tego kim jestem i jak ściśle moje życie jest powiązane z życiem innych ludzi i otaczającego mnie świata.
Przydatne informacje:
filmik na YouTube Marie Novosad - "Jak być samemu"
___________________
Wszystkie zdjęcia w tym blogpoście zostały wykonane przeze mnie.













